niedziela, 24 sierpnia 2014

Urodziny Ava'y �

16 sierpnia były urodziny Ava'y. Jest to Lindy siostry wnuczka (mam nadzieję, że zrozumiecie).
Cała uroczystość urodzin wygląda kompletnie inaczej niż w Polsce. Weszliśmy to nie witaliśmy się ze wszystkimi, tylko z rodzicami Ava'y.
Po drugie nie siedzimy przy jednym wielkim stole, który jest pełny jedzenia. Jedni siedzieli w kuchni, drudzy w salonie, a reszta na dworze i w basenie.
Po trzecie co do jedzenia - w Polsce jest pełno jedzenia, a tutaj było kilka rodzai pizzy, tort i chipsy.

Jak już wszyscy trochę posiedzieliśmy to Ava ze swoimi przyjaciółmi zaczęła rozbijać piniatę.













Potem zjedliśmy tort i Ava zaczęła rozpakowywać prezenty. Ogólnie bardzo polubiłam rodzinę Lindy. Była taka normalna.. w przeciwieństwie do niej :( Linda mi mówiła przed wyjazdem, że nie lubi swojej siostry, że jest taka owaka i tak dalej. Dla mnie ona jest cudowną osobą, tylko bardzo różną od Lindy. Oczywiście moja host mum znowu pokazała swoje oblicze i zaczęła wszystkich pouczać.


Pierwsze wrażenia, sklep, szkoła, koordynatorka

Więc o to i jestem  w USA, w Arizonie, w Chandler.
Więc jestem to już ponad 2 tygodnie.. Tak ! 2 TYGDONIE !!!

Gdy wylądowałam to czekała na mnie już Linda. Razem poszłyśmy po moją walizkę. I kurde stałam przy tej taśmie i stałam, a mojej walizki nie ma. Już się trochę przestraszyłam, że ją jakoś źle nadałam, czy wgl coś źle zrobiłam. Czekałam i czekałam.. Linda coś mówi, więc się oglądam, a ona rozmawia z jakimś ludźmi. Okazało się, że też czekają na dziewczynę z Polski i mnie z nią pomylili.  Linda usłyszała ich rozmowę:
_ Ej, to chyba ona..
- No chyba tak
* Nie, ona jest moja!
   Mam swoją walizkę, aa! Jest gites, nie poleciała nigdzie indziej :D Patrzę teraz - Linda znowu rozmawia, ale teraz z jakąś kobietą z dzieckiem. Pytała się jej czy potrzebuje pomocy itd. No takie kochane to było <3 Jesteśmy w domu, wzięła szybki prysznic i poszłam spać, taka zmęczona byłam.

Co do wrażeń.. Łóżko jest ogromne i bardzo wysokie jak na łóżko, że nie zaszkodziłoby gdybym miała drabinkę hahhahaha. Linda jest bardzo miła, jak czegoś nie zrozumiem, a zdarza się to cały czas, to powtarza to jeszcze raz. Jest bardzo gorąco. Jeju, tak gorąco, że wszędzie jeździmy autem z klimatyzacją. Ja tam się cieszę z tego powodu. Na przykład w czwartek 31 lipca było 47 stopni Celsjusza.





Potem jakoś w czwartek chyba pojechaliśmy do szkoły. Niestety żadna z nas nigdy nie zapisywała nikogo do szkoły :P Miałyśmy trochę problemów z tym, bo nikt do końca nam nie mówił co powinnyśmy zrobić po kolei, dlatego w ciągu 2 dni byłyśmy w szkole chyba z 5 razy. Bo za każdym razem okazywało się, że czegoś nie mamy. Ale na szczęście w końcu się udało.
Szkoła jest ogromna ! OGROMNA !! Każdy ma mapę szkoły na swoim kalendarzu (planner).





W piątek 1 sierpnia była u nas koordynatorka i trochę sobie pogadała; co mam robić jak czegoś nie rozumiem, co jak bardzo tęsknie i tak dalej.  Kim (koordynatorka) jest bardzo miła, taka żywa i cały czas się uśmiechała. Ogólnie było okej :D

W sobotę 2 sierpnia pojechałyśmy do sklepu i wtedy zobaczyłam Lindę w zupełnie innym świetle. .. Cały czas wszystko przeliczała, miała pełno kuponów i wszystko sprawdzała po milion razy. Bałam się, ze cokolwiek co będę chciała wziąć to powie, że nie. I tak też było. Owszem, kupiła mi to co chciałam, ale oczywiście na swoich warunkach, ale może o tym kiedyś indziej.

W niedzielę 3 sierpnia pierwszy raz rozmawiałam ze swoją familią <3 Mimo, że to było tylko kilka dni, to tak strasznie się stęskniłam. Jak z nimi rozmawiałam to co chwilę łzy mi napływały do oczu-sama nie wiem dlaczego. Po prostu zaczęłam myśleć, że tu nigdy nie poczuję się jak w domu, że nie posłucham jak moja babcia mówi o jakiś głupotach, że nie pokłócę się z moim bratem, pośmieję z mamą, nie usiądę na kanapie i będę oglądać jakieś głupie programy-brakuje mi najprostszych spraw.

4 sierpnia była w szkole i udało mi się w końcu dostać mój plan lekcji.
5 sierpnia byłam na open house i tam chodziłam po wszystkich moich klasach jakie planowałam mieć i tak dalej. Nauczyciele wydawali się tacy mili i pełni życia, zupełnie inni niż w Polsce.

Minął pierwszy tydzień, nic ciekawego ;/
I 10 sierpnia poszłam do kościoła Lindy !!!! Serio, to wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce. Kościół raczej wygląda jak sala kinowa, no ale :D hahahha Ważne jest to, że był tam Matthew Schuler - uczestnik The Voice.












piątek, 1 sierpnia 2014

Lot ✈ Flight

Nadszedł dzień kiedu muszę pożegnać się z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Nie sądziłam, że pożegnania są tak bolesne!  Serio! Zawsze jak się z kimś żegnałam to i tak za 2/3 tygodnie się widzieliśmy, a teraz to aż 10 MIESIĘCY - kupa czasu.

W niedziele była u mnie moja rodzinka i jak już się żegnałam to zrobiło mi się tak strasznie smutno, że aż się rozpłakałam. Nigdy nie myślałam, że tak będę to przeżywać. Wgl w niedziele to miałam jechać na koncert video z moimi znajomymi. Ostatni wspólny wypad i tak dalej, ale nie wypadało wyjść z domu jak goście specjalnie do mnie przyjechali. Także zostałam w domu.

W poniedziałek pojechałam na pocztę po prezent (książkę kucharską z polskimi przepisami i książkę o Polsce) dla Lindy z Natalią, bo miałyśmy parę spraw do obgadania. Kupiłam też pojemniki 100 ml do samolotu. Hahahahhahahahah pojemniki na mocz. Więc jak nie macie pojemników 100 ml w każdej aptece kupicie za kilkadziesiąt groszy pojemnik na mocz.




No i niestety poniedziałek się skończył, a ja się nie pożegnałam z moją kochaną Olą i innymi. Po prostu nie było czasu.. 

Jeszcze tak się męczyłam z wyjęciem karty sim z mego telefonu, że myślałam, że dostanę szału. Poszłam spać około 2. Nawet nie zgasiłam światła, bo już byłam tak zmęczona. Nagle około 3 wpada moja mama i mi mówi, że na dole czekają koleżanki, że dzwoniły żebym zeszła. A ja takie łoł!!! <3 Jakie kochane!  Love tak mocno, że ojeju <3  Zeszłym na dół i patrzę, a tu także koledzy. Drugie łoł! Przytulanie,całowanie marudzenie i tym podobne i po spotkaniu. Tak wiele dla mnie to znaczyło, że oni przyszli. Sama ta sytuacja mnie wzruszyła.

Godzina 6 wyjazd do Warszawy.  Poszłam pożegnać się z moim bratem i dziadkiem, który zawsze był przy mnie. Mój dziadek płakał!  Czacie bazę?!  No jak ja to zobaczyłam to też się popłakałam. Powiedział, żebym dbała o sobie. Nie zadawała się ze złym towarzystwem. Nie wpadła w żadne używki i zawsze pamiętała, że mnie kocha.

O godzinie 9 byłam w Warszawie z mamą i babcią. Tutaj nic ciekawego się nie działo, chociaż nie... moja walizka rejestracyjna, która według według mnie była za ciężka, okazała się być okej. Trochę się pośmiałyśmy, pożartowałyśmy i nadszedł czas ZNOWU by się pożegnać. Stwierdziłam, że teraz się nie rozpłaczę, bo wiem, że to tylko by pogorszyło sytuacje. Juz wystarczająco mama i babcią cierpią, by mnie jeszcze widziały płaczącą.

W moim bagażu podręcznym miałam litr płynów. Okazało się, że torebkę, którą dostaje na płyny ma pojemność 1 litra. Ogólnie rzecz biorąc powinnam kilka opakowań wyrzucić, bo nie mieściły się do tej torebki, ale nie zrobiłam tego. Włożyłem je luzem. To jest zabronione, ale stwierdziłam, że spróbuję, bo to dla mnie ważny balsam.
Miałam również opakowanie witamin i tabletek żelaza - również zabronione. Udało mi się przejść z tym wszystkim w Polsce bez problemu, ale słyszałam, że w USA już raczej mi się nie uda.

Podróż z Warszawy do Chicago przebiegła okej. Kilka razy tylko wlecielismy do strefy turbulencji czy jak tam to się nazywa.















Jest i Chicago!!!  Łoł!  So excited *.* To lotnisko jest olbrzymie. stawiam, że 10 razy takie jak w Warszawie lub większe.

Wysiadłam, załatwiłam te wszystkie sprawy z wiza i tak dalej. Poszłam po mój bagaż rejestracyjny, bo musiałam go nadać to Phoenix. Udało się, więc stwierdziłam, że obyczaje chociaż, na którym terminalu jest mój następny lot.
 Spytałam się jednej pani i pokazałam jej bilet, bo nie było gate'u ani nic. Powiedziała mi, że muszę udać się do terminalu 3. Poszłam (a właściwe to pojechałam, bo to jest tak olbrzymie, że mają do tego specjalne autobusy i jakby tramwaje) i pytam się następnej pani do którego gate'u mam się udać, jeśli nie mam tego na bilecie. Powiedziała mi, że muszę iść do 'all gates' i tam wszystko załatwię. Tak też zrobiłam. Przeszłam odprawę, całe te prześwietlenia, obmacywania i tak dalej. Pytam się pani do jakiego gate'u mam się udać, a ona, że nie wie i nikt tego tutaj nie będzie wiedział i że muszę wyjść. Już się tak troszkę zdenerwowałam, bo zostały mi tylko 2 h do odlotu. Wyszłam i jakiś miły pan w końcu mi powiedział, że może powinnam iść do informacji United. Kierunek Terminal 1 i jestem, oczywiście tym tramwajem czy czymś :D Wydrukowali mi nowy bilet - tym razem z gate'em. Pytam się gdzie to. Terminal 4! :o  Znowu jadę tym tramwajem. Jestem już po odprawie i przy moim gate'cie. 
Siedzę sb na WiFi, patrzę na ich wyświetlacz a tu cały czas Boston. Mimo, że mój board time jest za 10 minut. Idę do pani, która wpuszcza tych ludzi. A ona do mnie czy widzę tę kolejkę. Mówię jej, że tylko chcę się coś spytać, a ona, że tamci ludzie też chcą. Specjalnie do niej podeszłam, bo nic nie robiła, tylko jej kolega był zajęty. Poszłam na koniec kolejki i czekam. Jakieś małżeństwo, które stało przede mną chyba słyszało moja rozmowę z  z nią i się pytają co się stało, co jest nie tak. I powiedzieli kilku innym czekającym o mojej sytuacji i wszyscy mnie przepuścili. Okazało się, że zmieniono gate. I muszę iść na drugi koniec. Na szczęście lot był opóźniony o 2 h, więc nic się nie stało. Tak o to dotarłam do Phoenix ;) ;)







środa, 23 lipca 2014

Tak kochany LaTravel! <3 <3

Wczoraj mi przysłali mały upominek: poduszkę i kalendarz na rok szkolny. Miło, że pomyśleli.

Zostało 5 dni!!! *o*



wtorek, 22 lipca 2014

Jak wygląda aplikacja wizowa ?

Więc no coż.. trochę czasu na to Wam zejdzie. Ale nie ma problemu, nie jest źle.

Tylko pamiętajcie starajcie się nie popełnić żadnego błędu. To jest bardzo ważne, bo mogą potem sobie w ambasadzie pomyśleć, że chcecie coś ukryć lub ich oszukać. Jeśli już popełnicie błąd musicie się skontaktować z ambasadą i wszystko wyjaśnić. W ambasadzie również pracują ludzie (tu Was mam, takie zaskoczenie *o* ). Zrozumieją i na pewno postarają się pomóc.

Przejdźmy do konkretów ;)

KROK 1: Zdjęcie
Do wydania wizy niezbędne jest zdjęcie w formacie papierowym (2” x 2” (5 cm x 5 cm) wykonane w ciągu
ostatnich sześciu miesięcy) oraz elektronicznym.

Wymagania techniczne zdjęć cyfrowych:
· zdjęcie musi być w formacie JPEG (rozszerzenie pliku – jpg)
· maksymalny rozmiar zdjęcia to 1200 pikseli (szerokość) – 1200 pikseli (wysokość)
· minimalny rozmiar zdjęcia to 600 pikseli (szerokość) – 600 pikseli (wysokość)
· maksymalny rozmiar pliku 240 KB


DRUKUJCIE WSZYSTKIE POTWIERDZENIA, KTÓRE WAM SIĘ POKAZUJĄ.


KROK 2: Opłata SEVIS
 System SEVIS (Student and Exchange Visitor Information System) to internetowy system rejestracji osób
posiadających wizy kategorii F, M i J (oraz członków ich rodzin).
Jak widzicie nie każdy musi wnieść to opłatę. Z tego co się orientuję większość fundacji organizujących wymiany płaci za uczestnika, więc nie ma co się niepokoić. Ja akurat sama musiałam to zrobić.
Opłata SEVIS wynosi 200 USD (bynajmniej moja tyle wynosiła). Opłatę można wnieść korzystając z formularza I-901 na stronie internetowej Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) 
Musicie wejść w odnośnik Submit Form I‑901 and Fee Payment 
i dalej jakoś dacie radę. Jeśli będziecie płacili w Western Union to podpowiedzcie im, że to jest przelew na zasadzie przelewu na instytucję, bo mogę się nie orientować.

 KROK 3: Formularz DS-160
Elektroniczna wersja formularza znajduje się na tej stronie https://ceac.state.gov/GenNIV/Default.aspx
Wykonujcie wszystko według wskazówek, a będzie okej.
Na początku formularza DS-160 należy wybrać ambasadę lub konsulat, w którym zostaną złożone dokumenty wizowe.
 Odpowiedzi na wszystkie pytania należy udzielać w języku angielskim, używając wyłącznie angielskich znaków, z wyjątkiem imienia i nazwiska, które należy podać w alfabecie języka ojczystego.
W razie przerwy w wypełnianiu formularza dłuższej niż 20 minut sesja wygaśnie. W takiej sytuacji należy zacząć od nowa, chyba, że zanotowano identyfikator formularza (Application ID) lub zapisano  formularz w pliku na komputerze.
Po wypełnieniu formularza DS -160 zostanie wygenerowana strona potwierdzająca z
alfanumerycznym kodem kreskowym. Strona z potwierdzeniem wypełnienia wniosku jest potrzebna
podczas umawiania się na spotkanie jak również przy rozmowie z konsulem.

KROK 4: Opłata wizowa
Mimo iż opłaty są podane w dolarach amerykańskich, każda osoba ubiegająca się o wizę musi wnieść opłatę w lokalnej walucie.
Wysokość opłaty za wniosek o wizę typu F-1: 160 USD = 496zł
Instrukcja jak dokonać opłaty znajduje się tutaj:
http://staging2012.ustraveldocs.com/pl_pl/pl-niv-paymentinfo.asp

KROK 5: Ustalenie spotkania w Warszawie
TELEFON:
703 700 120 - z telefonów stacjonarnych w Polsce (4,92 PLN za minutę).
*740 94 00 - z telefonów komórkowych w Polsce, numer należy poprzedzić symbolem gwiazdki (4,92 PLN za minutę)
ZANIM ZADZWONICIE NALEŻY PRZYGOTOWAĆ PASZPORT I WYDRUKOWANĄ STRONĘ POTWIERDZAJĄCĄ ZŁOŻENIE PODANIA DS-160.
INTERNET:
Adres: https://cgifederal.secure.force.com/?language=Polish&country=Poland
Wystarczy tylko założyć profil naciskając odnośnik 'Nowy Użytkownik'.

KROK 6: Dokumenty na spotkanie
Na spotkanie w Ambasadzie należy przygotować następujące dokumenty:
· ważny paszport na podróż do Stanów Zjednoczonych z datą ważności przynajmniej sześć
miesięcy ponad planowany pobyt w Stanach Zjednoczonych
· potwierdzenie wniesienia opłaty MRV za rozpatrzenie wniosku o wizę
· stronę potwierdzającą złożenie formularza DS-160
· adres e-mail
· jedno zdjęcie 2” x 2” (5 cm x 5 cm) wykonane w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.
· zatwierdzony formularz I-20
Czasami żądają dodatkowych dokumentów, ale to wszystko zależy od celu podróży i rodzaju wizy.

KROK 7: Rozmowa z konsulem

KROK 8: Odbiór wizy

Jeśli wiza zostanie przyznana, paszport z wizą będzie można otrzymać na dwa sposoby:
· Za dodatkową opłatą w wysokości 24 złotych, paszport może być dostarczony przez kuriera TNT pod
adres wskazany podczas umawiania terminu rozmowy lub
· Bez dodatkowej opłaty paszport będzie można odebrać w punkcie odbioru dokumentów wybranym
przez Was podczas umawiania terminu rozmowy.


Tutaj będziecie stać w kolejce, jeśli Wasza wizyta odbędzie się w Warszawie



Konkurs

Jakiś czas temu ogłosiłam konkurs. Na wasze szczęście napisało do mnie tylko 16 osób. Szczerze powiedziawszy i tak to bardzo dużo. I o to dam tara dam..
....
...
...
...
każdy po moim powrocie coś dostanie :*
Lovki, kissy, hagi :D

sobota, 21 czerwca 2014

Takie smęty :D

Ten post chciałabym poświęcić na to, by podziękować kilku osobom. Jest to na pewno część mojej rodziny, która mnie wspiera i pomaga we wszystkim.
Jednak bardziej chciałabym się skupić na przyjaciołach. Wiem, że nikt z nich tego nie czyta, bo nikt o tym nie wie, oprócz jednej osoby i mam nadzieję, że tak zostanie. Ale i tak chciałabym się do nich zwrócić.

Moja babcia zawsze mówi, że prawdziwych poznaje się w biedzie i tak rzeczywiście jest ! Teraz wiem na kim mogę polegać.

Mam cudowną przyjaciółkę Natalię. Gdyby mi powiedział to ktoś 5 lat temu to wyśmiałabym go. Nie zawsze między nami się układało, ale jednak to ona jest przy mnie i gdy powiem, że wszystko jest do dupy zadzwoni i będzie mnie pocieszać.
Mam cudowną przyjaciółkę Olkę. Ona potrafi mnie rozśmieszyć do łez i sprawić, że się otwieram i mówię wszystko co mi ciąży.
No i jest jeszcze Roxanka, kuchareczka.

Chciałabym je bardzo przeprosić za moje zachowanie. Za to jaka jestem podła czasami i niemiła. Za to, że z nimi nie rozmawiam tak często jakbym mogła, że się nie spotykam. Za to, że wyżywam się na nich i wyładowuję swoje nerwy. Za to, że muszą się o mnie martwić.
Teraz chciałabym powiedzieć dziękuję ! :* Może nigdy nie powiedziałam tego wprost, ale bardzo mi na was zależy i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że stracimy kontakt. Zawsze możecie na mnie liczyć, choćby nie wiem co się działo.

Jakoś dzisiaj ogarnął mnie leń i nie chcę mi się tego tłumaczyć :D

https://www.youtube.com/watch?v=EWyMISQ7iBQ